Parafia pw. św. Antoniego Padewskiego w Lublinie
Adoracja Najświętszego Sakramentu
Całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu w Naszej Parafii. Przyjdź! Jezus czeka na Ciebie!

Słowo Rekolekcyjne – ks. Sylwester Brzozowski

 
To nietypowe rekolekcje. Trudne dla każdego z nas – dla was słuchających i dla mnie mówiącego. Nietypowe dla każdego, bo nie mamy swobody w działaniu, nie mamy możliwości przyjścia do świątyni. Dzięki Bogu są teraz środki, które umożliwiają nam relację, że możecie obserwować, słuchać, i pobożnie uczestniczyć we Mszy św. […] Wierzę głęboko, że Bóg dał nam te narzędzia po to, aby łaska Jego rozchodziła się, byśmy mogli słuchać, a kto słucha Słowa, ten otrzymuje życie. […] Pan Bóg chce naszego szczęścia. Nie chce, byśmy pozostali w naszych grobach. Tak jak wyprowadził z grobu zmarłego Łazarza, tak i do nas dzisiaj pragnie skierować słowa: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz”.
 
Świat dzisiaj nakazuje nam nakładać maski, ale rekolekcje są po to, aby maski zdejmować. I nie chodzi tutaj o taką medyczną maskę zabezpieczającą przed zakażeniem, chodzi o inną maskę. Każdy z nas w momencie grzechu przywdziewa maskę, czyni z samego siebie innego człowieka. Jego twarz nie jest prawdziwą twarzą. Rekolekcje, słuchanie Słowa Bożego, to środek, […] aby Pan Bóg […] zdjął nasze maski, jak usunął kamień z grobu Łazarzowego, abyśmy mogli usłyszeć na własne uszy, że Jezus chce naszego szczęścia. To nie jest tak, Bracia i Siostry, że Pan Bóg zsyłając dopust, pastwi się nad człowiekiem. To nie tak, że Pan Bóg zsyła srogą karę, aby człowieka poniżyć, dotknąć i pognębić. Bóg daje pewne sytuacje, ale od nas zależy, czy wyjdziemy z nich z twarzą czy wyjdziemy z nich w masce. Czas świętych rekolekcji, to czas zdejmowania masek. Zdejmijmy te maski, które czynią nas przed Bogiem nieprawdziwymi, nieautentycznymi.
Popatrzmy na Pana Jezusa, który dzisiaj usłyszał, że Jego przyjaciel Łazarz został już pochowany. Rozrzewnił się, rozpłakał, bo go kochał. I nad każdym z nas – może w sposób szczególny nad cierpiącymi i doświadczanymi – Jezus głęboko się wzrusza, bo nie chce śmierci grzesznika, ale aby się szczerze nawrócił i miał życie. Dla nas jest to czas trudny. O takim człowieku, który w trudnym czasie sprawdził się jako mąż Boży, chcę dziś opowiedzieć.
Karol Antoniewicz urodził się w 1807 r. w Skwarzawie koło Lwowa. Wychowany został w patriotycznej, bogobojnej rodzinie. Bardzo kochał wolność, Ojczyznę, kochał Pana Boga. Wierzył, że szczęście jest udziałem każdego człowieka. Nawet w najtrudniejszych chwilach życia, nigdy nie stracił nadziei. Dzisiaj naszą cechą charakterystyczną jest to, że popadamy w brak nadziei, […] kiedy słyszymy o tym, że umierają ludzie, i to w tak nasilającym się tempie. To wszystko czyni nas mocno przygnębionymi i bliżej nam do łazarzowego grobu, niż do nadziei, jaka płynie ze spotkania z Chrystusem. 
Czas i okoliczności pokazują, wielu z nas, a widziałem to na własne oczy, ucieka się do Pana Boga. Myślę tu o osobach, które gdzieś się pogubiły i oddaliły od Niego. Widziałem człowieka modlącego modlitwą Ojcze nasz, kiedy papież o to poprosił, w dzień Zwiastowania Pańskiego. Nie pomyślałbym o nim, że będzie w stanie sięgnąć po taki środek, jaki zaproponował na ten czas Ojciec Święty. Ustami, które już pewnie dawno nie mówiły pacierza, mówił: Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi…  I pewnie wielu z Was (nie tylko w tym dniu) zanosi gorące błagania do Pana Boga, aby ulitował się nad światem, nad naszą ludzką niedolą, i zesłał nam pocieszenie.
To pocieszenie płynie ze Słowa Bożego. „Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę (Ez 37 12b-13a). Może potrzeba nam takiego doświadczenia grobu, doświadczenia własnej kruchości, abyśmy się rzeczywiście nawrócili i w oblicze miłosiernego Boga zechcieli się wtulić?
Bracia i Siostry! To doświadczenie choroby i grzechu, smutku, przygnębienia i śmierci, które zewsząd nas otacza, może być dla nas źródłem nadziei, a nie rozpaczy, bo rozpacz, to cecha obca człowiekowi wierzącemu w Jezusa Chrystusa.
Karol Antoniewicz […] po powrocie z Powstania Listopadowego ożenił się z Zofią z Nikorowiczów. […] W szczęściu oczekiwali potomstwa, wierząc, że pojawienie się dziecka jest zawsze znakiem Bożego błogosławieństwa. Dziś wielu ludzi odsuwa od siebie myśl zrodzenia potomstwa. A wielu innych pragnie, aby Pan Bóg im pobłogosławił, ale inne są zrządzenia Bożej Opatrzności i niestety nie mogą doczekać się potomstwa. U Antoniewiczów pojawiło się pierwsze dziecko. Zapanowała radość. Wszyscy się cieszyli, bo jest Boże błogosławieństwo. Rodzi się drugie. Jest jeszcze większa radość, która zaraz zostaje zmącona. Oto to pierwsze umiera. Rodzi się trzecie, ale umiera drugie. Rodzi się czwarte, umiera trzecie. Rodzi się piąte, umiera czwarte. Radość przeplatana smutkiem kończy się tym, że umiera i to piąte dziecko. Rodzice, po stracie swoich dzieci, postanawiają swoją rodzicielską miłość przelać na innych, na sieroty, które tego potrzebują. W swoim rodzinnym dworze zakładają szkołę, szpital, dom, w którym można znaleźć schronienie i miłość, której tak bardzo każdy z nas potrzebuje. Z własnych środków pomagają, aby ktoś poczuł chociaż namiastkę szczęścia, miłości i radości.
Niedługo potem Antoniewiczowie, za zgodą spowiednika, składają ślub czystości. Zofia wstępuje do zakonu sióstr miłosierdzia i niedługo potem umiera. Jego matka też udaje się do klasztoru benedyktynek ormiańskich i tam spędza resztę swojego życia. Karol już jej nigdy nie zobaczył.
Kiedy przychodzą najtrudniejsze momenty życia, Karol Antoniewicz bierze pióro i pisze takie słowa:
 
W krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie,
W krzyżu miłości nauka.
Kto Ciebie, Boże, raz pojąć może,
Ten nic nie pragnie, ni szuka.
Gdzie szukać ukojenia, jak nie pod krzyżem? Gdzie szukać pocieszenia, jak nie w słowach Jezusa, który pod krzyżem daje Matkę? Motyw Matki cierpiącej jest obecny w twórczości tego człowieka. Wstępuje on do zakonu jezuitów w Starej Wsi na Podkarpaciu. Tam powstaje inna ze znanych pieśni:
Chwalcie łąki umajone,
Góry, doliny zielone.
Chwalcie, cieniste gaiki (…)
Chwalcie z nami Panią Świata.
Pamiętając o tym, co przydarzyło się jego żonie i dzieciom – śmierć, krzyż, ból i cierpienie – wiedział, że jedyną pociechą dla człowieka jest świadomość, że pod krzyżem Chrystusa można rzeczywiście znaleźć kochającą Matkę – Maryję. I tak też napisał w innej pieśni:
Panie, w ofierze Tobie dzisiaj składam
Wszystko czym jestem, wszystko co posiadam,
Ty wiesz najlepiej, żem nędzny, ubogi,
Żyję wśród smutków, żalu i trwogi.
Goniąc i tęskniąc za duszy pokojem,
Nadzieją moją i zbawieniem mojem
Jest ta myśl błoga, jest ta myśl droga,
Że matką moją jest Matka Boga!
 
Znaleźć pocieszenie w Matce, która kocha.
Jako młody kapłan jest posłany na tereny Galicji. Rabacja, wzburzone są nastroje chłopów. Tłumi te nastroje. Wzywa do nawrócenia, walczy z pijaństwem. I ludzie chętnie go słuchają, bo chętnie słucha się głosu proroka. Widzi nawracających się chłopów, podnoszących się ze swojego pijaństwa. To jest szczęście dla kapłana, kiedy widzi, że ludzie, którzy zostali powierzeni jego pieczy, rzeczywiście słuchają Bożego Słowa. 
Stamtąd zostaje posłany do Krakowa. Napotyka pożar kościoła. Staje na jego zgliszczach i, cytując proroka Jeremiasza, mówi: „Kiej bym jak Jeremiasz miał garniec z popiołem, rzuciłbym go przed wami, bo to za wasze grzechy”. […] Niech ktoś dzisiaj powie, że dopust Boży i ciężkie doświadczenie jest skutkiem jego grzechu, zaraz zostanie osądzony, bo niepopularne jest mówić o dopustach Bożych. A przecież Bóg dał dopust i Hiobowi, i samego Jezusa Duch wyprowadził na pustynię, aby był kuszony. Są takie doświadczenia, które trzeba rozpatrywać w duchu Ewangelii i w duchu działania Bożej łaski.
Jak powiedziałem na początku, Pan Bóg nie chce naszej śmierci, nie chce się nad nami pastwić. Chce natomiast naszego szczęścia i często próbą jest, jak potrafimy się odnaleźć w trudnych sytuacjach. Czy przyjmiemy doświadczenie, czy zwątpimy w Bożą miłość? To jest „sito”, które nas wszystkich w jakiś sposób przesiewa. Nie zrozumcie tego opatrznie, Pan Bóg chce żebyśmy wyszli z tego obronną ręką, nawróceni, żebyśmy swój grób otworzyli i wyszli z grobu, jak Łazarz, może jeszcze przewiązani opaskami i prześcieradłami, może obandażowani, ale ten najlepszy Lekarz zechce każdą ranę samemu opatrzeć. A pierwszy kontakt z Nim, to sakrament pokuty […]
Może w twoim życiu jest taka sytuacja, że jesteś jak Łazarz w grobie – leżysz i cuchniesz. Podnieś się. Pan Bóg woła do ciebie, abyś mógł zawołać ze swojej głębokości: „Panie, wysłuchaj mojego głosu, nakłoń ucho na moje wołanie”. […]
Z Krakowa Karol Antoniewicz posłany jest w okolice Poznania. Tam jest sytuacja podobna do dzisiejszej. Panuje zakaźna choroba - cholera. Z miasta uciekają włodarze, a także ci, którzy mają jakieś środki lokomocji. […] Trupy ścielą się na ulicach. Karol Antoniewicz, mimo że przełożeni nakazują opuścić miasto, jak Dobry Pasterz zostaje ze swoimi owcami. Nie patrzy, że może sam się zarazić chorobą – i rzeczywiście się zaraził, ale zanim umarł, był jak Samarytanin z Ewangelii – opatrywał rany, leczył, karmił, poił, rozgrzeszał, a kiedy było trzeba, kopał doły na groby i chował zmarłych.
Bracia i Siostry, Karol Antoniewicz, to postać na dzisiejsze czasy. Mówię o nim, by po pierwsze pokazać, że nawet w najtrudniejszych chwilach – kiedy ból, klęska, doświadczenie – mamy do kogo się uciec. Jak Karol Antoniewicz, powinniśmy zwrócić się do Chrystusa cierpiącego na krzyżu i do Jego Matki. Mówię o nim, aby pokazać, że jest tajemnica świętych obcowania. Przykład świętych nas pobudza. Chociaż nie jest jeszcze wyniesiony do grona świętych i błogosławionych, mam wewnętrzne przekonanie, że ten człowiek cieszy się już chwałą Nieba i poczytany jest do grona tych, którzy mogą się radować szczęściem wiecznym. Tajemnica świętych obcowania.
My dziś szukamy różnych, często eksperymentalnych form pobożności, traktując niektóre z nich w sposób magiczny. Niektórzy z samolotów błogosławią Najświętszym Sakramentem, inni w ostentacyjny sposób nagrywają „nowatorskie akcje duszpasterskie”, jeszcze inni oferują internetowe „łańcuszki”. Ale to nie o to chodzi, aby zrobić „duszpasterskie show”. Mamy przecież wypróbowane formy pobożności, które są bardzo dobrym lekarstwem. Ojciec Święty Franciszek przedstawił światu krzyż, który uchronił Rzym od zarazy. Uciekaj się do Krzyża. Módl się przed Chrystusem ukrzyżowanym. On, który jest zwycięzcą śmierci, różne ludzkie dramaty jest w stanie rozwiązać, bo On jest Panem, który włada i czasem, i wiecznością, moim i twoim życiem. Do Chrystusa możesz się uciekać. Już dzisiaj możesz być jak Łazarz, którego Pan z grobu wyprowadza. On chce twojego szczęścia. Musisz w to uwierzyć. Karol Antoniewicz umiera między tymi, którzy w ostatniej chwili mu zaufali. Oddaje życie jak Dobry Pasterz - jak Jezus Chrystus, do końca służąc.
Mówiąc o wstawiennictwie świętych chcę jeszcze pokazać wam postać św. Rocha z Montpellier, którego Kościół wzywa właśnie w sytuacjach zarazy. Jako młody człowiek porzuca swoje dobra, sprzedaje to, co posiada, wszystko rozdaje i ma jedno marzenie – pójść do Rzymu, do świętego miasta, gdzie są groby apostolskie. Wyrusza z Francji, ale zapada na zakaźną chorobę. Oddala się gdzieś w ustronne miejsce. To także znak dla nas, abyśmy umieli zachowywać kwarantannę, żeby nikogo nie zarazić. Idzie do lasu. Pomaga mu pies, który przynosi chleb. Bóg zatroszczy się o swojego sługę. Nie ubędzie ci niczego, jeżeli jednego dnia nie zrobisz zakupów, jeżeli jednego dnia nie pójdziesz do miasta – pomyśl.
Pan Bóg chce cię z grobu wyprowadzić, a nie do niego wpędzić. Słuchaj, co mówi do ciebie Bóg, co pokazują ci święci, co mówi do ciebie Ewangelia. Korzystaj z praktyk religijnych, z tego, co jest dla ciebie najcenniejsze. Chwyć za różaniec, módl się Koronką, śpiewaj suplikacje, pieśni pasyjne, maryjne. To jest dla nas siła, to jest dla nas ucieczka. Nie zaniedbuj tego. Masz teraz możliwość korzystania ze środków masowego przekazu, jest tyle możliwości w Internecie, w telewizji. Jeżeli jesteś w stanie łaski uświęcającej, korzystaj z Komunii duchowej. To też jest środek walki z naszym grzechem i słabością – z tej praktyki korzystali święci.
Niech przykład Karola Antoniewicza i św. Rocha inspiruje nas, abyśmy i w tajemnicy świętych obcowania, znajdowali wstawienników, którzy się za nami modlą, którzy się nami opiekują.
Oby święty czas rekolekcji, jaki dał nam Pan Bóg na ten 40 dniowy Post, był dla nas rzeczywiście czasem łaski do odkrycia tego o czym mówi dzisiaj św. Paweł do Rzymian, że ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Nie bójmy się poskromić w sobie pokus cielesnych i pamiętajmy, Bracia i Siostry, żyjemy nie według ciała, ale według ducha. Jeżeli Duch Boży w nas mieszka, a mieszka. Amen.
 

Niedziela
   7.00, 9,00, 10.30,
   12.00, 18.00

Dzień powszedni
   7.00, 7.30, 18.00

Adoracja
Najświętszego Sakramentu

   pn-pt, 8.00-18.00

Nowenna
do NMP Nieustającej Pomocy

   środa, 17.45

Nabożeństwa okresowe
   17.15

                             więcej...

zobacz

Sakramenty

I Komunia Święta

Bierzmowanie

Poprzednia wersja strony

iii

strony 

     

 

 

Strona używa plików cookie. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na zapisywanie plików cookie na urządzeniu użytkownika w zależności od konfiguracji przeglądarki.